CHaDowe życie...,  Depresja,  Wszystkie wpisy

Zimno mi…

Zimno mi.
W taki specyficzny sposób, jakby to zimno promieniowało od środka.
Nie pomogą na to koce, gorące napoje, termofory.
Zimno mi.
Znam to zimno jeszcze z czasów szkolnych.
W to zimno przyobleka się lęk.
Ciągle ciśnie gardło, rozprasza.
Dziś znowu nigdzie nie wyjdę.
Rozesłałam trochę swoich CV.
Jednak każdy telefon z obcego numeru zostaje „przemilczany”.
Robi mi się słabo, boję się i nie odbieram.
Dopiero co miałam milion pomysłów na „biznes”…
Od kodowania stron, przez bycie testerem aplikacji, po blogowanie i nagrywanie gier i filmów na yt.
Od razu zaznaczam, że gówno z tego będzie.
Tak, uczę się tego HTMLa, CSSa i innych.
Tak, piszę drugiego bloga, prowadzę kilka fanpage’ów i kont w social media.
Nawet zdjęcia zaczęłam znowu robić.
Ale…
Gdy na pixabay odrzucili kilka moich zdjęć, nie byłam w stanie nic ze sobą zrobić.
Złapałam cholernego doła, poczułam się beznadziejna, myślałam tylko o żyletce.
Nie liczyło się to, że część zdjęć zostało przyjętych…
Gdy znajoma poprawiła mój tekst (zabrakło 3-4 przecinków, wszystko przez nieprzeczytanie tekstu drugi raz) z drugiego bloga, prawie natychmiast chciałam go skasować.
Czemu?
Bo przecież nic nie umiem, do niczego się nie nadaję…
To gdzie ja dałam tę żyletkę.
Fakt, faktem, że udało mi się jakoś przetrwać i do posiadanej kolekcji blizn nie dołączyły kolejne, jednak…
Czuję się jakaś taka… bezsilna.
Samotna.
Jak wytłumaczyć ludziom, że nie obraziłam się na nich, po prostu… nie chcę z nikim rozmawiać.
To znaczy… chcę, ale nie chcę.
Chcę porozmawiać, ale bez ocen, bez ciągłych dobrych rad.
Nie chcę znowu usłyszeć od bliskiej mi osoby, że ChAD nie jest chorobą.
Nie chcę usłyszeć od innych miliona dobrych rad.
Wiem, że chcą dobrze.
Wydaje im się, że rozumieją, ale…
Nie mają pojęcia.
A ja nie do końca potrafię im wytłumaczyć.
Musiałabym powiedzieć o tym co mnie boli.
Zdemaskować się.
Nie chcę obciążać.
Więc milczę.
Co mi da, że się im wygadam?
Nic, mnie trochę ulgi, ale im da pretekst do oceny.
Przestałam ufać przyjaciołom.
Przestałam ufać ludziom.
Zostałam sama.
Ostatnio uświadomiłam sobie, jak bardzo marzę o związku.
O tym, by być kochaną i by móc pokochać.
A to zabolało jeszcze mocniej.
Bo nie będzie mi to dane.
Coraz częściej myślę o śmierci.
Wiem, że się nie zabiję, bo się boję.
A jednocześnie jej pragnę.
Nic już nie daje ukojenia.
Ani sen, ani alkohol.
Ani Internet, ani wirtualny świat.
Jeszcze sen pozwala gdzieś uciec.
Zimno mi…

Miałam nadzieję, że hormony tarczycy, które od pewnego czasu biorę coś pomogą.
Jest jeszcze gorzej.

Cały wpis jest chaotyczny.

Ja jestem chaotyczna.

Gubię ciągle wątek.

Zaczynam. Ciężko mi skończyć.

Spać, chcę spać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *