CHaDowe życie...,  Depresja,  Wszystkie wpisy

Za co mnie tak nienawidzisz?

Twierdzisz, że cierpisz.
Nie wątpię, Twój wiek obfituje w usterki organizmu.
Jednak jedno nie zmienia się od prawie 26 lat.
Nienawidzisz mnie.
Za co?
Co Ci zrobiłam?
Urodziłam się przecież nie z własnej woli.
Nie pchałam się na ten świat.
Nienawidzisz swojej synowej, mojej mamy.
To jest moją winą?
Za co jej nienawidzisz?
Przecież stara się być dla Ciebie dobra.
Jednak nie pozwala atakować swoich dzieci i broni ich, gdy Ty usiłujesz znowu namieszać.
Czy nie widzisz, co robisz z naszą, ze swoją rodziną?
Twoje prawnuki unikają Ciebie i Twojego drugiego syna jak ognia.
Skłóciłaś swoich synów.
Teraz już się odzywają, ale przez focha „lepszego” z nich moja siostra znowu nie miała chrzestnej przy sobie w bardzo ważnym dla siebie dniu.
Jednak Ty tego nie widzisz.
Widzisz tylko swoje cierpienie.
Zawsze tak było.
To Ty powiedziałaś mi nie raz prosto w oczy, że powinnam Cię przeprosić za wszystkie przykrości, za swoje życie.
To Ty wytykałaś mi każdy błąd.
To Ty ciągle uważałaś, że jestem za słaba, za mało dobra.
Gdy Twoje prawnuki przychodziły ze świadectwem – chwaliłaś je.
Gdy ze świadectwem przychodziłam ja, stwierdzałaś, że jest za słabe, że mogłoby być lepsze, choć w niczym nie odstawało od pozostałych.
Zawsze byłam gorsza od tej rodziny z Ameryki.
O tamtych dzieciach opowiadałaś z zachwytem.
O mnie mówiłaś niechętnie, często unikając tematu.
Jestem Twoim Tabu.
Zawsze usiłowałaś mnie przekabacić, żebym Ci donosiła co mówią o Tobie moi rodzice.
Usiłowałaś zrobić ze mnie mały podsłuch, który będzie Ci donosił…
Czasami mam wrażenie, że chciałaś, by moja mama mnie usunęła.
Albo chociaż nieszczęśliwy wypadek spowodował, że poroni.
Nienawidzisz mnie za coś, a ja nie mam pojęcia za co.
Zawsze dzieliłaś rodzinę na „lepszą” i „gorszą”.
„Lepsza” była Twoja rodzina, „gorsza” rodzina Twojego męża.
Zawsze się denerwujesz, gdy Twój syn, mój tata, usiłuje odkryć przeszłość rodziny dziadka.
Co ukrywasz?
Wszystko wskazuje na to, że to w Twojej rodzinie były przypadki chorób i zaburzeń psychicznych.
Za co mnie nienawidzisz?
Może widziałaś coś, czego nie dostrzegali moi rodzice.
Może widziałaś symptomy kogoś z rodziny?
Gdybanina.
Lubisz, gdy czuję się winna.
Lubisz, gdy płaczę.
Wiem o tym, widzę to.
Nigdy nie rozmawiasz ze mną na „poważne” tematy, gdy rodzice są w domu.
Czekasz, aż wyjdą i robisz mi wykłady.
Wiesz, że nie ucieknę.
Wiesz, że będę siedziała, kuląc się w sobie i nie wybuchnę, nie powiem ani słowa.
Będę cicho do momentu, aż wyjdziesz, wtedy zacznę płakać.
Ten schemat nie zmienia się od ponad dwudziestu lat.
Za co mnie nienawidzisz?
Stawiałaś karty, wróżyłaś, twierdzisz, że widzisz duchy, ale się ich boisz, twierdzisz, że zmarli przychodzą do Ciebie w snach, twierdzisz, że miałaś przebłyski tego, co wydarzy się za chwile, mówisz, że tak miały Twoje siostry.
Czy mój okultyzm był obciążeniem duchowym?
Nie miałam pojęcia wtedy, że tym się zajmujesz (zajmowałaś).
Wiedziałaś o tym?
Za co mnie nienawidzisz?
Zawsze byłam dla Ciebie „tą gorszą”.
Czy nie widzisz, jak bardzo potrzebowałam Twojej aprobaty?
Co Ci uczyniłam?
To nie moja wina, że się urodziłam.
To nie moja wina, że zachorowałam.
Babciu, czemu mnie nienawidzisz?
Moja babcia nie piekła mi ciast.
Moja babcia nie gotowała mi obiadów.
Nie znam słynnego „babcia wciśnie Ci kolejną dokładkę”.
Moja babcia nie była powiernikiem problemów.
Moja babcia…
Moja babcia mnie nie trawi…
A wiesz babciu co jest w tym najgorsze?
Że nie umiem Ci wybaczyć…
Modliłam się o to długo.
Są dwie osoby, którym nie umiem wybaczyć.
Ty i mój chrzestny.
Jego w moim życiu nigdy nie było, ale dla Ciebie i tak jest święty, bo jest synem ulubionej „córeczki”*.
A Ty niszczysz mnie regularnie.
Każdego dnia.

*Nie jest córką biologiczną, a dzieckiem z rodziny, które wychowywała.

______________________________________________________________________________

EDIT.

Ponieważ padło pytanie, czy myślałam, żeby się odciąć od tej kobiety.
Myślałam nie raz, przez 9 miesięcy, podczas których mieszkałam w Krakowie byłam na zmianę złą i dobrą (nowość) wnuczką. Nie było mnie na miejscu, więc chociaż przez maleńką chwilę byłam „lepsza”, jednak szybko to się sprostowało na złą. Podziało się trochę nieciekawych rzeczy i musiałam wrócić do rodzinnego domu, a wraz z tym do niej. Babcia mieszka z nami, ba, dom w którym mieszkamy z rodzicami i niepełnosprawnym bratem należy w ponad połowie do niej. Mam czasami wrażenie, że właśnie to daje jej siłę napędową…
Póki co nie jestem w stanie się wyprowadzić, to długa historia, głównie mojego zdrowia.
Wiem, że są ludzie w gorszym stanie, którzy pracują, problem jednak polega na tym, że w tym stanie nie jestem wstanie przebić się przez konkurencję na rynku pracy… Ale to może historia na inną notatkę.
Osobie, która zadała to pytanie dziękuję z całego serca, bo uświadomiła mi, że pominęłam to, co dla mnie oczywiste, ale nie jest oczywiste dla czytelnika, który mnie kompletnie nie zna.
M. Dziękuję <3.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *