CHaDowe życie...,  Depresja,  Wszystkie wpisy

Wróciłam.

Wróciłam, ale nie jestem pewna, czy to dobrze.
Mam dzisiaj spory mętlik w głowie, czuję się nie na miejscu, jakaś taka „wyrwana z kontekstu”.
Może to minie z czasem, bo to kwestia przyzwyczajenia się do bycia na wolności, a może jednak za krótko tam siedziałam i sceptycyzm lekarza co do tej decyzji nie był przesadzony.
Z jednej strony nie wytrzymywałam już na sali z 4 schizo, które bez przerwy nakręcały się nawzajem (ja wiem, ja rozumiem, że to choroba, ale jak jest się wycofanym, a one były mocno agresywne, to jednak jest męczące, by nie wybuchnąć agresją).
Pod względem straszenia pasami nic się nie zmieniło.
Pasy były karą za wszystko, co nie mieściło się w normie, niekoniecznie agresję.
Niecałe 5 dni siedziałam na części „ostrej”, najpierw na sali normalnej przez weekend, później niecałe 3 dni za szybą, jakby miała mnie magicznie ustrzec przed poderżnięciem sobie żył.
Zawsze mnie to śmieszy…
Zabierają ładowarki, słuchawki, ale zostawiają szlafrok w którym mogę spokojnie iść do łazienki i jak się uprę to skręcić sobie z niego sznur.
No problem.
Taka ironia.
Jeszcze serio rozumiem ładowarkę, mocny, długi kabel, ale słuchawki? Serio?
Zwłaszcza jak się waży 140, nie ma bata, nie utrzyma.
Lekarz stwierdził, że waga może stać się problemem.
Poprawiłam go, że ona JUŻ jest problemem, że zdaje sobie z tego sprawę, ale sama nie dam rady…
Przy okazji, przetłumaczył ojcu pewne sprawy, chwała mu za to.
Wreszcie dotarło, że nie symuluję, tylko jestem chora (chociaż sama mam wątpliwości co do tego, ale ja je mam i mieć będę, zwłaszcza w górkach).
Z jednej strony pobyt w szpitalu mi pomógł, uciszyć myśli s. i trochę ustabilizował nastrój, z drugiej strony po tygodniu miałam ochotę z niego uciec.
Niemiło się patrzy jak wszyscy ignorują to, co się dzieje, ignorowanie babki, która wydala pod siebie i nikt się tym nie zainteresuje, a salowy, którego prosimy o sprzątnięcie kwituje sprawę „same sobie sprzątnijcie, bo mnie się nie chce iść”, potrafi doprowadzić do zwątpienia, tak samo te nakręcone na siebie kobitki o których wspominałam. Jak zaczęły te swoje teorie spiskowe, to momentalnie udzielało się mnie (tak, mam takie tendencje), a prawdziwy problem pojawiał się, gdy zaczynały swoją agresję kierować do mnie, bo byłam jedyną spokojną i wycofaną.
Wyraz twarzy jednej z nich podczas ataków będzie mi się chyba śniła do końca życia…
I wyszłam po tych 20 dniach ze szpitala i jest chujnia.
Mam pełno rzeczy do zrobienia a mój stan wskazuje na to, że zaraz się rozpłaczę, a nie ogarnę, np. skierowania do endokrynologa…
A tu przede mną składanie papierów na komisję orzekającą o stopniu niepełnosprawności, dietetyk, endokrynolog, dentysta-sadysta, urząd pracy, szukanie jakiegokolwiek źródła utrzymania…
A w głowie niezmiennie jedna myśl: Boże, ja sobie nie dam rady, to nie ma sensu…

Od dzisiaj zaczynam umieszczać na blogu nieco zmodyfikowane zapiski ze szpitala. Nie będę zmieniała szyku w zdaniach, nie mam zamiaru zastanawiać się nad błędami stylistycznymi i ortograficznymi, bo zwyczajnie byłam jak naćpana i większość dnia przesypiałam… Więc te zapiski będą bez ładu i składu, ale myślę, że to ciekawa opcja, bym podzieliła się szpitalnymi przemyśleniami. Powinny się one pojawiać mniej więcej co dwa dni o godzinie 20. Nie oczekujcie nic błyskotliwego, są to opisy dni w szpitalu i rozkminy, co mam zrobić z moim życiem.

2 komentarze

  • ChADowa

    To prawda, jesteśmy męczący, ale człowiek chory na raka też jest męczący i jakoś nie jest, aż tak olewany jak robi się to w psychiatryku.
    Co do zapisków, to tak je przepisuję po trochu i zaczynam wątpić w to, czy są dobrym pomysłem…

  • Mary Margaret

    Też uważam pomysł z zapiskami szpitalnymi za dobry.
    To o co piszesz o szpitalu jest szokujące, ale wiem, że to prawda. Nie raz odwiedzałam w psychiatryku mamę czy brata… I zastanawia mnie to czy naprawdę nie może być inaczej? Rozumiem, że ludzie chorzy psychicznie są męczący no ale kurde…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *