Bóg w chorobie,  CHaDowe życie...,  Mania,  Wszystkie wpisy

Pasje i talenty

„Całe nasze życie to działanie i pasja. Unikając zaangażowania w działania i pasje naszych czasów, ryzykujemy, że w ogóle nie zaznamy życia.”
~Herodot
Każdy z nas został obdarowany jakimś talentem – podkreślam każdy. Jeżeli twierdzisz, że Ty nie masz żadnych zdolności, to znaczy, że tak naprawdę jeszcze ich nie odkryłeś i wszystko przed Tobą! Jak odnaleźć ten zaginiony skarb? Wyrusz w podróż, zastanów się: co Ci sprawia przyjemność? Rysowanie, robienie zdjęć, aktywność fizyczna, pisanie, rozśmieszanie ludzi? Opcji jest wiele. Otwórz oczy, rozglądaj się, szukaj poradników, przeglądaj blogi, portale, smakuj, szukaj tego, czego pragniesz w głębi siebie. Bo widzisz, nic nie jest dane nam przypadkiem, to, że nosisz w sobie jakieś pragnienie jest pewnego rodzaju drogowskazem. Przyjrzyj mu się, bo bardzo możliwe, że to tam kryje się klucz do odkrycia Twojego talentu i jeśli go odnajdziesz, to będziesz mógł zacząć go rozwijać. Rozpoczniesz niesamowitą przygodę!
Uwaga! Będą też ciężkie chwile, ale jeśli pokochasz to, co robisz (a tak jest z pasją), to przetrwasz nawet kryzysy ;).
Opowiem Ci teraz jak to było z tymi talentami u mnie.
Byłam kreatywnym dzieckiem, lubiłam pozować do zdjęć, przebierać się w ubrania mamy i… firanki, mogłam godzinami siedzieć nad rysunkami i lepieniem z plasteliny. Miałam głowę pełną pomysłów i niczym nieograniczoną wyobraźnię (to akurat typowe u dzieci), wiecie – wystarczył mi karton i już jeździłam super autem. Czemu pisze o dzieciństwie? Miałam to szczęście, że rodzice pozwalali mi wyżywać się artystycznie. Nie przeszkadzało im, że fałszuję, krzywe kreski uznawali za piękny rysunek. Jasne z czasem zwracali mi uwagę, że to, czy tamto trzeba poprawić, ale nie krytykowali moich pasji. No… może poza rysowaniem mangi. W moim domu zawsze był jakiś aparat, gdy byłam nastolatką cyfrówki były już w dość przystępnych cenach, dzięki czemu mogłam ten cud techniki podbierać tacie. Biegałam jak szalona od kwiatka do kwiatka męcząc tryb makro, robiłam pełno „artystycznych” ujęć swoich nóg na tle asfaltu, portrety, które w tamtym momencie wydawały mi się najpiękniejsze na świecie. Co więcej – faktycznie takie były! Przy pierwszych krokach nie możemy oczekiwać od siebie zdjęć pokroju Steve’a McCurr’ego, to doprowadzi nas tylko do rzucenia wszystkiego w kąt. Robienie zdjęć zwyczajnie sprawiało mi frajdę. Po jakimś czasie zarejestrowałam się na portalu digart, gdzie początkowo nie było łatwo – komentarze negatywne trafiały się co krok, ale większość z nich pozwalała mi poprawiać swoje błędy. Warto nauczyć się słuchać konstruktywnej krytyki, bo to ona pozwala nam iść na przód. A co z hejtem? No cóż… Najlepiej byłoby nauczyć się go ignorować. Był w mojej foto-historii moment, gdzie poddałam się i przez rok nie dotknęłam aparatu, ale po tym roku stałam się… silniejsza. Zatęskniłam za zdjęciami, za moim sposobem pokazywania świata, przekazywania emocji. Tak, przekazywania emocji! Jeśli wkładasz w coś całe swoje serce, to przekazujesz innym swoje emocje, obojętne,czy będzie to dotyczyło wyżej wspomnianej fotografii czy sportu. Jeśli twoja pasja jest prawdziwa, to zawsze przekażesz ładunek emocjonalny innym i tylko od Ciebie zależy jaki on będzie ;). Zaczęłam też oglądać poradniki na YouTube (to skarbnica wiedzy!), co pozwoliło mi ruszyć z kopyta! To co opisałam dotyczyło każdego z moich zainteresowań. Tworzenia biżuterii, decoupage’u, projektów DIY, tworzenia stron internetowych a ostatnimi czasy także pisania i grafiki komputerowej. Każda z tych dziedzin pojawiła się w moim życiu w innym czasie i w innych okolicznościach, ale wymagała i wymaga ode mnie ciągłego poszerzania wiedzy, eksperymentowania i wytrwałości, ale efekty, które widzę, utwierdzają mnie w przekonaniu, że warto!
Nie bój się marzyć! Nie bój się eksperymentować! Zacznij działać już dziś i nie zmarnuj tego, co dostałeś od Stwórcy ;).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *