Uncategorized

Co ja mam ze sobą zrobić?

Cholera jasna, szlag mnie po tygodniu trafia.
Meble z Ikei mają mały udźwig, a moja dupa waży 140 kilo.
Unikam siadania przy krześle, a jak już muszę przysiąść, to modlę się, żeby wytrzymało i nie strzeliło pod moim ciężarem.
I tak siedzę na fotelu, albo leżę,
Dwa meble, które wytrzymają.
Spacer i kimono, bo nie mam co robić.
Nie mam do kogo się odezwać.
CV rozniosłam, lekarzy załatwiłam.
Nie mam z kim pogadać.
To znaczy… mam.
Przez telefon, ale to nie to.
Wiem, że wytrzymam tu do maja, do końca umowy na to „mieszkanie” (pokój+łazienka, kuchnia, salon i pralnia są wspólne).
Jutro mam rozmowę o pracę.
W ciemno jest ta rozmowa.
Czemu?
Bo nie mam pojęcia na jakie stanowisko, zgłaszałam się na sprzedawcę, a podobno Pani Prezes ma coś innego dla mnie.
Jezu, błagam, tylko nie informatyka, bo się na niej ni wuja nie znam.
Jestem informatykiem, ale nie umiem w tę dziedzinę, nie ogarniam jej…
Potrzebuję pracy już, w tej chwili.
Jak trwoga to do Boga.
Jak zawsze.
Chyba 3 raz w ciągu kilku tygodni jadę z modlitwą do św. Josemarii Escriva.
Jeżeli to czytasz, to proszę Cię o modlitwę jeśli jesteś wierzący, albo pozytywne myśli, jeżeli wierzący nie jesteś.
Jeżeli to się szybko nie zakończy sukcesem, jeżeli nie znajdę szybko tej pracy, to zwyczajnie…
Wyląduję w szpitalu.
Nie wytrzymam.
Pomocy…

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *