CHaDowe życie...,  Depresja,  Wszystkie wpisy,  Zapiski szpitalne

9 X 2017

Na cholerę mi ta szczerość?
Przeszłam z „normalnej” za „szybę”.
Ostra-ostra.
Poryczałam się.
Super.
Trzy dni się zbierało i pękło, ale nie rycz, nie rycz.
Bo z ostrej prędko nie wyjdziesz.
Chyba pierwszy raz dała mi w tyłek tęsknota za domem, za rodzicami, za rodzeństwem.
Smutek i lęk w sercu.
Co mnie czeka?
Jak długo to potrwa?
Renta mi się raczej nie należy.
Więc jak przetrwać?
Za mało lat pracy.
Pierdolony, śmierdzący leń.
Boję się tylu rzeczy.
Nawet na tej cholernej stołówce nie czuję się pewnie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *