CHaDowe życie...,  Depresja,  Wszystkie wpisy,  Zapiski szpitalne

15 X 2017

Wizyta mamy.
Niestety znowu byłam nieprzytomna do 15.
Tęsknię za nimi, dopiero teraz doceniam ich obecność w domu.
Dzisiaj jest salowa „czarna sucz” na zmianie.
Kojarzę skądś to babsko i nie wiem skąd.
Kobieta z zamiłowaniem do traktowania wszystkich z góry i sprowadzania ich do poziomu nic nie wartego śmiecia.

______________________________________________________________________________________

„Anna Kamieńska powiedziała kiedyś: „Problemy nie są po to, żeby je rozwiązywać, problemy są po to, by je przeżyć” (…) Często ulegamy złudzeniu, że pomóc komuś to znaczy sprawić, żeby problemy zniknęły. A to bywa niemożliwe. W taki sposób to ja mogę pomóc komuś wnieść siatkę na 1 piętro – i problem znika (…). Ale większość trudnych sytuacji, to sprawy bardziej skomplikowana historia. Cierpienia nie znikają od tego, że ktoś powie: „nie martw się”, wręcz przeciwnie. Pomaganie w trudnych sytuacjach często polega po prostu na towarzyszeniu, akceptowaniu, wytrzymywaniu”.

„Bóg dał mi kopa w górę” wywiad z Ulą Melą

Nie ma chyba bardziej trafnych słów na mój odwieczny problem „nie umiem Ci doradzić, nie nadaję się na przyjaciółkę”.
Ja nie mam rozwiązywać problemu.
Mam towarzyszyć, akceptować i wytrzymywać.
Terapeutyczne słowa.
Cóż, w końcu wypowiedziane przez terapeutkę.
Poczułam się wolna, jakby ktoś zdjął ze mnie ogromny ciężar.
Gdybym wcześniej o tym wiedziała…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *